Metalowy Radar: 14–21.10.2026. Floor odchodzi z Nightwish, Nordjevel wraca z nowym materiałem.

Dwa rozstania z wokalistkami w jednym tygodniu. Nightwish kończy współpracę z Floor Jansen, a Delain po odejściu Diany Leah przedstawia pomysł na dalszą działalność. Nordjevel zapowiada grudniowy album. Iommi wydaje swój już w piątek. Jest też Alice Cooper i jego wypowiedź o antyreligijnym metalu, przy której chcę się na chwilę zatrzymać.

Nightwish bez Floor Jansen

15 października Nightwish i Floor Jansen ogłosili rozstanie za porozumieniem stron. W oficjalnym oświadczeniu wskazują na dalsze ambicje artystyczne. Floor skupi się na działalności solowej, trasie i albumie „Hytress”, zapowiedzianym na 2027 rok. (floorjansen.com)

Przy tym zespole trudno uciec od porównań wokalistek. Wystarczy dowolne nagranie, żeby zaraz pojawiły się Tarja, Anette i dyskusja ciągnąca się od lat. Teraz dojdzie do tego ocenianie, czy odejście Floor było do przewidzenia. Pewnie znajdą się ludzie, którzy od dawna „wiedzieli”.

Sam komunikat niewiele mówi o powodach. Nie ma sensu dorabiać do niego historii o wzajemnej nienawiści. Floor ma własne plany, Nightwish będzie musiał określić swoje. Szkoda tego głosu w repertuarze zespołu, chociaż rozumiem też chęć poświęcenia całej uwagi własnej muzyce.

Nordjevel zapowiada „Damnous”

14 października ukazał się „Unbound in Death” z teledyskiem. To pierwszy singiel z czwartego albumu Nordjevel. „Damnous” wyjdzie 11 grudnia przez Underground Activists, oddział Season of Mist. (season-of-mist.com)

Na płycie będzie dziewięć utworów, śpiewanych po norwesku i angielsku. W tekstach wojna, śmierć, antychrześcijaństwo i mitologia nordycka. Miks oraz mastering powierzono Fredrikowi Nordströmowi, który pracował także przy „Gnavhòl”. Teledysk wyreżyserował Claudio Marino. (season-of-mist.com)

Na ten album czekam. Nordjevel ma u mnie znacznie łatwiejszą drogę do odtwarzacza niż większość rzeczy reklamowanych jako obowiązkowe premiery tygodnia. Norweski black metal i antychrześcijańskie teksty to wystarczający powód, żebym zainteresowała się zapowiedzią. Grudzień mam zapisany.

Delain po odejściu Diany Leah

20 października Delain opublikował „We Are Fire”. W utworze występują Fabienne Erni, Noa Gruman i Paolo Ribaldini. Po odejściu Diany Leah Martijn Westerholt postawił na współpracę z wieloma wokalistami. Wśród zapowiedzianych gości są także Sharon den Adel, Marko Hietala, Anneke van Giersbergen i Johanna Kurkela. (blabbermouth.net)

To spora zmiana dla osób przywiązanych do jednego głosu. Sama przy słuchaniu często wiążę się z wokalem równie mocno jak z muzyką, więc rozumiem, że taka wiadomość może komuś odebrać ochotę na dalsze śledzenie zespołu. Innych pewnie przyciągną właśnie zaproszeni artyści.

Część z nich pojawi się również na trasie w lutym 2027 roku. Ogłoszone koncerty obejmują Niemcy, Szwajcarię i Holandię, a Delain mają towarzyszyć Infected Rain i Persefone. (blabbermouth.net)

Iommi miał czas na nagrywanie

„From the Dark” Tony’ego Iommiego ukaże się 23 października nakładem BMG. W wywiadzie opisanym 19 października gitarzysta opowiedział o pracy nad płytą. Towarzyszą mu Jørn Lande na wokalu, Becky Baldwin na basie i Karl Brazil na perkusji. Album wyprodukowali Iommi i Mike Exeter. (blabbermouth.net)

Iommi nagrywał we własnym studiu. Z Exeterem ustalali dni pracy, a kiedy któryś miał inne zobowiązania, przekładali spotkanie. Bez konieczności szybkiego kończenia materiału przed trasą. Początkowo miała z tego powstać płyta instrumentalna, dopiero później Iommi zaczął pisać z myślą o wokaliście. (blabbermouth.net)

Spodobał mi się ten fragment wywiadu. Zwykłe umawianie się na poniedziałek i wtorek, odkładanie pomysłów, wracanie do nich. Można sobie wyobrazić tę pracę. Zwłaszcza kiedy samemu zna się robienie wszystkiego w pośpiechu, dobrze przeczytać, że ktoś miał wreszcie trochę spokoju.

Alice Cooper i krzyczenie na Boga

18 października „Metal Hammer” opublikował wypowiedzi Alice’a Coopera o ekstremalnym metalu. Cooper z uznaniem odnosi się do tego, że jego sceniczna teatralność wpłynęła na cięższe zespoły. Nie oburzają go też ich antyreligijne treści. Sam jest chrześcijaninem, ale uważa, że Bóg poradzi sobie z ludźmi, którzy na niego krzyczą. (loudersound.com)

Lubię Coopera. Jego wiary nie. I nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć obie rzeczy jednocześnie.

Tutaj podoba mi się jego podejście. Słyszy, że ktoś śpiewa przeciwko jego religii, i nie żąda interwencji. Nie oczekuje też, że muzycy złagodzą teksty ze względu na jego przekonania. Chciałabym, żeby to było zwyczajne, ale wystarczy przypomnieć sobie awantury o metalowe koncerty, żeby wiedzieć, jak często religijne oburzenie wchodzi ludziom z butami w życie.

Mam dość zdejmowania plakatów, prób odwoływania występów i traktowania antychrześcijańskiej twórczości jak zagrożenia dla społeczeństwa. Nie chcesz słuchać — nie kupujesz biletu. Ja też nie chodzę na nabożeństwa i nie domagam się, żeby ktoś przerabiał je pod mój gust.

Cooper najwyraźniej nie potrzebuje całej tej awantury. Za to ma u mnie plus.

Skomentuj