Norwegia. Kraj fiordów, gór, dawnych wierzeń i historii, do której czuję ogromne przywiązanie. Dziś kojarzy mi się przede wszystkim z wolnością. Ale kiedy zagłębiam się w jej przeszłość, trafiam również na królów, którzy uznali, że najlepiej będzie zdecydować za poddanych, w którego Boga powinni wierzyć. A jeśli ktoś nie zamierzał porzucić dawnych bogów? Cóż. Według średniowiecznych sag nie zawsze kończyło się to przyjazną rozmową.

Zanim Chrystus zastąpił Thora

Nie będę udawać, że przedchrześcijańska Norwegia była krainą wiecznej szczęśliwości, w której wszyscy kochali przyrodę, żyli w zgodzie i nikogo nie krzywdzili.

Wikingowie nie byli grupą pokojowo nastawionych ekologów z toporami.

Prowadzili wojny, brali niewolników, walczyli o wpływy i potrafili być brutalni. W dawnych obrzędach zdarzały się ofiary ze zwierząt, a niektóre przekazy wspominają także o ofiarach z ludzi.

Nie mam zamiaru tego wybielać tylko dlatego, że fascynuje mnie mitologia nordycka.

Ale tak samo nie zamierzam wybielać chrystianizacji.

Zanim chrześcijaństwo stało się dominującą religią, mieszkańcy Norwegii czcili między innymi Odyna, Thora i Freyję. Dawne wierzenia przenikały codzienne życie, obrzędy, relacje społeczne i władzę lokalnych przywódców.

Nowa religia docierała na północ stopniowo. Kupcy, podróżnicy, kontakty z Anglią i działalność misjonarzy sprawiały, że ludzie poznawali chrześcijaństwo jeszcze przed rządami królów, którzy później zaczęli je oficjalnie wprowadzać.

Nie wszyscy zostali zmuszeni do zmiany wiary.

Część ludzi przyjmowała ją dobrowolnie, część zapewne kierowała się korzyściami politycznymi lub gospodarczymi.

Problem zaczynał się wtedy, gdy królewska władza uznawała, że religia przestaje być wyborem.

Bo kiedy człowiek ma wierzyć w Chrystusa nie dlatego, że sam chce, ale dlatego, że tak zdecydował król, trudno mówić o wolności sumienia.

Håkon Dobry, czyli pierwsze problemy z nawracaniem

Jednym z pierwszych norweskich władców próbujących promować chrześcijaństwo był Håkon Haraldsson, nazywany Dobrym.

Wychował się w Anglii, gdzie poznał nową religię. Po objęciu norweskiego tronu w X wieku próbował wprowadzać ją również w swoim kraju.

I szybko przekonał się, że mieszkańcy Norwegii niekoniecznie mają ochotę porzucać dotychczasowe zwyczaje.

Według sag spotykał się z oporem podczas zgromadzeń i uczt, podczas których dawne praktyki religijne były częścią życia wspólnoty.

Nie chodziło jedynie o to, czy ludzie wolą Thora, czy Chrystusa.

Religia była związana z polityką, tradycją i pozycją miejscowych możnych. Zmiana wiary oznaczała również zmianę istniejących stosunków społecznych.

Håkon nie zdołał narzucić chrześcijaństwa całemu krajowi.

Późniejsi władcy mieli jednak znacznie większe ambicje.

I, przynajmniej według średniowiecznych autorów, znacznie mniej cierpliwości.

Olaf Tryggvason. Przyjmij Chrystusa albo licz się z konsekwencjami

Olaf Tryggvason objął władzę w 995 roku.

Panował tylko pięć lat, ale w średniowiecznej tradycji zapisał się jako jeden z najważniejszych królów odpowiedzialnych za chrystianizację Norwegii.

Sagi nie przedstawiają go wyłącznie jako cierpliwego misjonarza.

Przeciwnie.

Olaf miał wymuszać chrzty, niszczyć przedmioty pogańskiego kultu i stosować brutalne kary wobec przeciwników.

Jedna z najbardziej makabrycznych historii dotyczy Rauðra Silnego, który według Heimskringli odmówił przyjęcia chrześcijaństwa.

Król miał rozkazać poddać go torturze zakończonej śmiercią.

Opis jest drastyczny, ale nie będę powtarzać go dla samej sensacji.

Ważniejsze jest coś innego.

Opowieść spisano ponad dwieście lat po śmierci Olafa. Nie możemy więc uczciwie twierdzić, że wiemy dokładnie, co wydarzyło się między królem a Rauðrem, ani nawet czy cała scena miała historyczny odpowiednik.

Ale średniowieczni autorzy uznali taką historię za odpowiednią część opowieści o chrześcijańskim władcy.

I właśnie to jest uderzające.

W tradycji sagowej król potrafi doprowadzić człowieka do śmierci za odmowę przyjęcia nowej religii, a całość funkcjonuje w opowieści o szerzeniu chrześcijaństwa.

Jakim, kurwa, cudem torturowanie człowieka miałoby być argumentem za prawdziwością jakiejkolwiek religii?

Przymusowy chrzest nie sprawia przecież, że ktoś nagle zaczyna wierzyć.

Może sprawić, że zacznie się bać.

A strach nie jest wiarą.

Rozbić Thora, żeby udowodnić istnienie Chrystusa

W opowieściach o Olafie Tryggvasonie powraca również niszczenie wizerunków dawnych bogów.

Szczególnie znana jest scena rozbicia posągu Thora.

Wyobrażam sobie tę sytuację.

Król wkracza do miejsca kultu, niszczy figurę boga, a późniejszy kronikarz może przedstawić to jako triumf chrześcijaństwa.

Tylko czego właściwie dowodzi rozbicie kawałka drewna?

Że król miał dość siły, żeby go zniszczyć.

Nic więcej.

Nie udowodnił w ten sposób, że Thor nie istnieje. Nie udowodnił też istnienia Chrystusa.

Po prostu zniszczył przedmiot mający znaczenie dla innych ludzi.

Gdyby ktoś wszedł dzisiaj do kościoła, rozwalił krucyfiks i ogłosił, że właśnie obalił chrześcijaństwo, zapewne spotkałby się z oburzeniem.

I słusznie.

Ale kiedy w średniowiecznej opowieści chrześcijański król niszczy posąg pogańskiego boga, można przedstawić go jako bohatera.

Nie kupuję tego.

Nie trzeba wierzyć w Thora, żeby uznać niszczenie cudzych przedmiotów kultu za coś godnego krytyki.

Szczególnie kiedy robi to człowiek dysponujący królewską władzą.

Oczywiście sama scena znana jest z późniejszych przekazów, więc nie wiemy, czy Olaf rzeczywiście rozbił konkretny posąg w opisanych okolicznościach.

Ale przekaz świetnie pokazuje, jak średniowieczni chrześcijańscy autorzy potrafili przedstawiać zwycięstwo własnej religii.

Pogański bóg zostaje upokorzony. Chrześcijański król triumfuje.

Koniec przedstawienia.

Olaf Haraldsson. Święty, który był również politykiem

W 1015 roku władzę objął Olaf Haraldsson, późniejszy Olaf Święty.

To jedna z najważniejszych postaci norweskiej historii.

Tyle że zanim stał się świętym, był królem próbującym umocnić władzę nad krajem.

Prowadził wojny, zawierał sojusze, zwalczał przeciwników i wspierał organizację chrześcijaństwa.

W sagach również jemu przypisywano brutalne działania wobec ludzi sprzeciwiających się jego religijnej i politycznej władzy.

Nie da się każdej z tych historii potwierdzić niezależnie. Późniejszy kult Olafa wpłynął na sposób przedstawiania jego życia.

Ale jego działalność zdecydowanie nie ograniczała się do spokojnego przekonywania ludzi, że chrześcijaństwo jest lepszą religią.

Olaf dążył do stworzenia bardziej jednolitego królestwa, a nowa wiara pomagała budować wspólny porządek prawny i polityczny.

W ówczesnej Europie związek między religią a władzą był czymś powszechnym.

To jednak nie sprawia, że muszę go akceptować.

Bo kiedy monarcha zaczyna decydować, jakich bogów wolno czcić jego poddanym, religia staje się narzędziem sprawowania władzy.

A ci, którzy nie chcą się podporządkować, mają problem nie tylko z duchownymi.

Mają problem z królem.

Moster. Nowa religia dostała własne przepisy

Około 1024 roku, według norweskiej tradycji prawnej, w Moster odbyło się zgromadzenie związane z ustanawianiem chrześcijańskiego prawa.

Z wydarzeniem łączy się Olafa Haraldssona i biskupa Grimkjella.

Szczegóły pozostają niepewne, ponieważ zachowane przepisy były zapisywane i rozwijane również w późniejszych stuleciach.

Ale samo powstawanie chrześcijańskiego porządku prawnego nie budzi wątpliwości.

Nowa religia zaczęła wpływać na święta, małżeństwa, obrzędy, zasady pracy i codzienne życie.

I tutaj kończy się opowieść o zwyczajnym przekonywaniu ludzi do wiary.

Bo chrześcijaństwo nie miało już być wyłącznie religią tych, którzy dobrowolnie je wybrali.

Stawało się częścią obowiązującego prawa.

W późniejszych norweskich przepisach chrześcijańskich pojawiały się kary za łamanie zasad religijnych, w tym dotyczących świąt, postów i zakazanych praktyk.

Nie chciałeś podporządkować życia religijnemu kalendarzowi?

Mogłeś ponieść konsekwencje prawne.

Brzmi znajomo, prawda?

Dla mnie właśnie w tym miejscu najbardziej widoczny staje się problem łączenia religii z aparatem państwa.

Jedna sprawa to wierzyć w określonego Boga i dobrowolnie przestrzegać zasad własnej wspólnoty.

Zupełnie inna to oczekiwać, że wszyscy mieszkańcy kraju będą żyć według tych samych nakazów.

Chrześcijańskie prawo wprowadzało też rozwiązania dotyczące organizacji społeczeństwa i ochrony niektórych grup, których nie należy pomijać.

Nie zmienia to jednak mojej oceny przymusu religijnego.

Można tworzyć prawo chroniące ludzi bez wymagania od nich wiary w konkretnego Boga.

Stiklestad. Z politycznego konfliktu do narodowej legendy

29 lipca 1030 roku Olaf Haraldsson zginął w bitwie pod Stiklestad.

I tutaj warto wyjaśnić coś, co często ginie w uproszczonych opowieściach.

Nie była to po prostu bitwa chrześcijan z poganami.

W konflikcie uczestniczyli ludzie kierujący się rozmaitymi interesami politycznymi. Chodziło o władzę, niezależność możnych i sprzeciw wobec królewskich rządów.

Religia była częścią tej historii, ale nie tłumaczy wszystkiego.

Po śmierci Olafa rozwinął się jego kult, a król został uznany za świętego.

Z czasem stał się symbolem chrześcijańskiej Norwegii.

I właśnie wtedy polityczny władca zaczął coraz mocniej funkcjonować jako religijny bohater.

Mnie zawsze interesuje to, co dzieje się z człowiekiem, kiedy historia zamienia go w legendę.

Jakie wydarzenia zostają zapamiętane?

Które pominięte?

Co zyskuje nowe znaczenie, kiedy bohater ma już aureolę?

Nie twierdzę, że Olaf był wyłącznie brutalnym tyranem. Takie uproszczenie byłoby równie nieuczciwe jak przedstawianie go jako człowieka pozbawionego politycznych ambicji.

Ale świętość nie powinna oznaczać zakazu zadawania pytań o jego działalność.

Podobnie jak chrześcijański krzyż nie sprawia, że przemoc nagle staje się czymś szlachetnym.

Dawni bogowie nie zniknęli całkowicie

Chrystianizacja Norwegii trwała pokolenia.

Nie wszyscy porzucali dawne praktyki jednocześnie. Zmiany w wierzeniach, obrzędach i codziennym życiu przebiegały nierównomiernie.

Zresztą paradoksalnie ogromną część naszej wiedzy o nordyckiej mitologii zawdzięczamy autorom żyjącym już w chrześcijańskim świecie.

Snorri Sturluson, który w XIII wieku spisał Eddę prozaiczną i Heimskringlę, sam był chrześcijaninem.

Oznacza to, że źródła tak ważne dla współczesnych miłośników Odyna, Thora i Freyji powstały dzięki kulturze pisma rozwijającej się w chrześcijańskiej Skandynawii.

To akurat fascynujący paradoks.

Nie będę więc twierdzić, że chrześcijaństwo wyłącznie niszczyło pamięć o dawnych wierzeniach.

Część tej pamięci zachowało.

Jednak autorzy pisali z perspektywy własnej epoki, dlatego ich teksty trzeba czytać krytycznie.

Nie mamy bezpośredniego dostępu do wszystkich wierzeń ludzi żyjących w Norwegii przed tysiącem lat.

Mamy archeologię, poezję, nazwy miejsc i późniejsze zapisy.

To wystarczająco dużo, żeby badać fascynujący świat dawnych Skandynawów.

Ale zdecydowanie za mało, żeby udawać, że każda współczesna opowieść o nordyckich bogach wiernie odtwarza ich religię.

Nie potrzebuję pogańskiego raju ani chrześcijańskich bohaterów bez skazy

Norwegia jest dla mnie krajem wyjątkowym.

Uwielbiam jej kulturę, przyrodę, historię i nordycką symbolikę. Fascynuje mnie również sposób, w jaki dawne wierzenia pozostają obecne we współczesnej wyobraźni.

Ale właśnie dlatego nie chcę pisać o jej przeszłości jak o bajce.

Nie mam zamiaru udawać, że każdy człowiek czczący Odyna był dobry, a każdy chrześcijanin zły.

Przedchrześcijański świat znał przemoc. Chrześcijańska Norwegia również.

Różnica polega na tym, że chrystianizacja bywa nadal opisywana językiem duchowego triumfu, podczas gdy jej polityczne i przymusowe aspekty schodzą na dalszy plan.

A ja nie widzę powodu, żeby traktować przemoc łagodniej tylko dlatego, że dokonano jej w imię Boga, którego wyznawcy ostatecznie zwyciężyli.

Nie obchodzi mnie, czy ktoś próbuje narzucić drugiemu człowiekowi Chrystusa, Odyna, Allaha czy dowolne inne bóstwo.

Jeśli robi to groźbą, przemocą lub prawem wymierzonym w cudze przekonania, przekracza granicę.

Wiara wymuszona strachem nie jest wolnym wyborem.

Można zmusić człowieka do uczestniczenia w ceremonii.

Można nakazać mu przestrzeganie świąt.

Można zabronić dawnych obrzędów.

Ale nie da się mieczem udowodnić istnienia Boga.

Kiedy krzyż przyszedł z mieczem

Chrystianizacja Norwegii była procesem rozciągniętym na pokolenia. Obejmowała dobrowolne nawrócenia, kontakty kulturowe, polityczne sojusze, rozwój prawa, ale również konflikty i przymus.

Najbardziej dramatyczne sceny znamy z sag, które powstawały wiele lat po opisywanych wydarzeniach.

Nie trzeba jednak wierzyć w dosłowną prawdziwość każdej tortury przypisanej Olafowi Tryggvasonowi, żeby zauważyć, że nowa religia została ostatecznie powiązana z królewską władzą i obowiązującym prawem.

To wydarzyło się naprawdę.

I ma dla mnie znacznie większe znaczenie niż kolejna legenda o rozbitym posągu Thora.

Bo w całej tej historii najbardziej irytuje mnie przekonanie, że zwycięstwo chrześcijaństwa samo w sobie usprawiedliwia metody jego wprowadzania.

Nie usprawiedliwia.

Władca może zdobyć kraj, ustanowić nowe prawa i doprowadzić do upadku dawnych kultów.

Ale nie oznacza to, że udowodnił prawdziwość swojej religii.

Udowodnił jedynie, że miał wystarczająco dużo władzy, żeby narzucić ją innym.

I kiedy patrzę na historię Norwegii, nie widzę żadnego powodu, żeby oddawać hołd królowi tylko dlatego, że niósł krzyż.

Jeśli do przekonania człowieka o istnieniu twojego Boga potrzebujesz miecza, to może problem nie leży w jego niewierze.

Źródła i materiały historyczne

  1. Sverre Bagge, The Making of a Missionary King: The Medieval Accounts of Olaf Tryggvason and the Conversion of Norway — analiza średniowiecznych przekazów dotyczących chrystianizacji Norwegii.
    https://www.medievalists.net/2016/11/making-missionary-king-medieval-accounts-olaf-tryggvason-conversion-norway/
  2. Snorri Sturluson, Heimskringla – Saga o Olafie Tryggvasonie — średniowieczne źródło literackie opisujące działalność króla, przymusowe nawrócenia i konflikty religijne.
    https://en.wikisource.org/wiki/Heimskringla/King_Olaf_Trygvason%27s_Saga/Part_I
  3. Uniwersytet w Bergen, The Christian Law and the Laws of the Land — historia wprowadzania prawa chrześcijańskiego w Norwegii.
    https://landslovjubileet.uib.no/en/prologen/kristenrett
  4. Store norske leksikon – Mostertinget — zgromadzenie w Moster i jego znaczenie dla chrystianizacji Norwegii.
    https://snl.no/Mostertinget
  5. Stiklestad National Cultural Centre, The Battle of Stiklestad 1030 — bitwa pod Stiklestad, śmierć Olafa Haraldssona i kontekst polityczny.
    https://stiklestad.no/en/historie/slaget-pa-stiklestad-1030/

Skomentuj