Jest jedna rzecz, której serio nie rozumiem.

Dziecko mówi, że ktoś je wykorzystał seksualnie.

I co robi normalny człowiek?

No chyba próbuje to dziecko ochronić.

Policja.

Psycholog.

Jak trzeba lekarz.

Odizolować od człowieka, którego wskazuje.

Sprawdzić co się stało.

No nie wiem.

Dla mnie to jest takie oczywiste, że aż głupio to pisać.

A potem wchodzą zasady religijne i nagle zaczyna się pierdolenie o dwóch świadkach.

I tu już mnie trafia.

Bo ilu świadków zazwyczaj ma pedofil?

Serio pytam.

Dwóch?

Trzech?

Może powinien zadzwonić wcześniej do starszych zboru.

„Dzień dobry, zapraszam o 18:00. Będzie kawa, proszę usiąść tak, żeby wszystko było dobrze widać, bo potem mogą być problemy”.

No kurwa.

Przecież to brzmi absurdalnie nawet jak to piszę.

I zaraz ktoś wyskoczy z tym, że przekłamuję, więc od razu.

Nie.

Świadkowie Jehowy nie piszą, że potrzeba dwóch świadków, żeby sprawę zgłosić na policję.

To nie o to chodzi.

Zasada dotyczy ich własnego postępowania religijnego.

I szczerze, wcale mnie to jakoś nie uspokaja.

Bo nadal mamy sytuację, w której jedna osoba mówi, że została wykorzystana, oskarżony mówi „nie”, a potem zaczyna się szukanie dodatkowego potwierdzenia.

I ja tego po prostu nie kupuję.

Nie przy takich przestępstwach.

Bo pedofilia nie dzieje się zazwyczaj na oczach innych ludzi.

To jest chyba jedna z najbardziej oczywistych rzeczy na świecie.

Sprawca wybiera moment, kiedy jest sam z dzieckiem.

Manipuluje.

Straszy.

Czasem dziecko nawet długo nie rozumie, co się właściwie wydarzyło.

Czasem nie mówi przez lata.

Czasem mówi jednej osobie.

Raz.

I koniec.

Bo się boi.

Bo się wstydzi.

Bo myśli, że to jego wina.

Bo sprawca jest kimś bliskim.

Bo dorośli bywają pojebani i zamiast po prostu słuchać, zaczynają odpytywać dziecko jak na jakimś przesłuchaniu.

I teraz do tego wszystkiego dokładamy zasadę dwóch świadków.

Świetnie.

Naprawdę zajebiście.

Jeszcze brakuje druku do wypełnienia w trzech egzemplarzach.

Najbardziej śmieszy mnie argument:

„no ale przecież nie można skazać człowieka tylko dlatego, że ktoś go oskarżył”.

No kurwa oczywiście, że nie można.

Tylko że kto mówi o skazywaniu?

Ja nie.

Jest policja.

Jest prokuratura.

Są sądy.

Są biegli.

Są ludzie, którzy mają od tego procedury i wiedzę.

Nie mówię „dziecko powiedziało, więc wsadzamy człowieka na 25 lat”.

Mówię:

dziecko powiedziało, więc traktujemy to poważnie.

Naprawdę nie widzę tu jakiejś wielkiej filozofii.

I chyba właśnie to mnie najbardziej wkurwia w takich rozmowach.

Że od razu pojawia się obrona systemu.

Potem obrona procedury.

Potem organizacji.

Potem Biblii.

I nagle mijają trzy akapity, a o dziecku jakoś ciszej.

Bo ważne jest, czy wszystko odbyło się zgodnie z zasadami.

Czy zarzut można uznać.

Czy nie robimy komuś krzywdy.

Czy organizacja nie zostanie źle pokazana.

A ja mam jedno pytanie.

A temu dziecku ktoś kurwa zrobił krzywdę czy nie?

Bo jakoś o tym się robi najmniej miejsca.

I nie, to nie jest tylko moje czepianie się religii.

Brytyjska komisja IICSA krytykowała zasadę dwóch świadków właśnie w kontekście wykorzystywania dzieci.

Australijska Royal Commission też analizowała sposób działania Świadków Jehowy i też miała z tym problem.

Czyli nie jest to tylko sytuacja pod tytułem:

„satanistka nienawidzi Biblii”.

Chociaż dobra.

Żeby nie było.

Ja Biblii nie traktuję jako żadnego autorytetu moralnego ani świętej księgi.

Dla mnie to literatura.

Fantasy.

Tak jak Wiedźmin Sapkowskiego czy książki Gaimana.

Mogę sobie to czytać, analizować, nawet zastanawiać się nad symboliką.

Ale nie będę, kurwa, wyciągać z tego instrukcji, jak prowadzić sprawę o wykorzystywanie dziecka.

I naprawdę nie wiem, czemu przy Biblii nagle ma obowiązywać inna logika.

Bo jest stara?

Bo ludzie uznali ją za świętą?

Okej.

Nadal nie robi to z niej podręcznika kryminalistyki.

Mamy XXI wiek.

Mamy psychologię.

Mamy wiedzę o traumie.

Mamy kryminalistykę.

Mamy specjalistów.

Mamy ludzi, którzy wiedzą, że dziecko może mówić chaotycznie, zamknąć się, wrócić do tematu po latach, coś pamiętać nie po kolei.

I obok tego wszystkiego stoi:

„dwóch świadków”.

No błagam.

Jeżeli jakaś religijna zasada nie pasuje do rzeczywistości, to może kurwa trzeba zmienić zasadę.

Naprawdę.

Świat się od tego nie skończy.

I jeszcze jedna rzecz, bo to też mnie drażni.

Jak tylko zaczyna się temat pedofilii w religii, od razu znajdzie się ktoś, kto zaczyna tłumaczyć organizację.

„To jednostki”.

„Nie wszyscy tacy są”.

„Teraz procedury są inne”.

„Przecież można iść na policję”.

No dobra.

Może.

Ale po co pierwszym odruchem jest właśnie to?

Czemu nie:

„co się stało dziecku?”

„czy dostało pomoc?”

„czy jest bezpieczne?”

Tylko od razu jakieś PR-owe pierdolenie.

Jeżeli organizacja poprawiła procedury, to dobrze.

Serio.

Ale jeśli jakaś zasada nadal jest idiotyczna w zastosowaniu do przestępstw, które zwykle dzieją się bez świadków, to można powiedzieć, że jest idiotyczna.

I tyle.

Nie trzeba przy tym pisać rozprawy na trzy tomy.

Ja mam kompletnie w dupie reputację jakiejkolwiek organizacji, kiedy po drugiej stronie jest dziecko.

Kościoła.

Świadków.

Szkoły.

Klubu sportowego.

Rodziny.

Naprawdę wszystko jedno.

Jeżeli komuś bardziej zależy na tym, jak to wygląda z zewnątrz, niż na osobie, którą ktoś skrzywdził, to coś się mocno rozjechało.

I stąd ten tytuł.

Po co przepraszać za pedofilię?

Bo czasami dokładnie tak wyglądają te dyskusje.

Jakby ludzie mieli potrzebę wytłumaczyć wszystko dookoła, zanim powiedzą rzecz najprostszą.

Że dziecko zostało skrzywdzone.

I że właśnie od tego powinno się zacząć.

Nie od dwóch świadków.

Nie od wersetów.

Nie od tego, co sobie pomyślą ludzie ze zboru.

Od dziecka.

I serio nadal nie rozumiem, czemu w ogóle trzeba to tłumaczyć.

A może właśnie to jest w tym wszystkim najbardziej pojebane.

Źródła

Australian Royal Commission into Institutional Responses to Child Sexual Abuse — Case Study 29: Jehovah’s Witnesses.

Australian Royal Commission — materiały dotyczące instytucji religijnych i sposobu reagowania Świadków Jehowy na przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci.

Australian Royal Commission — Report into Jehovah’s Witness organisations released, 28 listopada 2016.

Dodatkowo: oficjalne materiały Świadków Jehowy dotyczące zasady dwóch świadków i wewnętrznego postępowania zborowego.

Skomentuj